Jak skłonić pracodawcę do tego, aby
znalazł w nas osobę godną danego miejsca pracy? Po pierwsze,
trzeba zachęcić go do naszej osoby. Po drugie, potem trzeba tą
zachętę zamienić na trwałe zainteresowanie, które przerodzi się
w umowę o pracę. Jak zrealizować te kroki, aby wszystko powiodło
się po naszej myśli? W tym wpisie postaram się przedstawić pewne
rozwiązania, jakich nie znajdziecie w tradycyjnym poradniku dla
rozmów rekrutacyjnych, których zadaniem jest ocena
kompetencji własnych, przez osoby zajmujące się
zatrudnianiem nowych osób.
Zacznijmy więc po kolei – aby dostać
się na rozmowę kwalifikacyjną, to trzeba się jakoś dobrze
zaprezentować „na papierze”. Wtedy wszystko w rękach naszej
przeszłości...bo tak można powiedzieć o CV, jakie prezentuje
nasze dotychczasowe umiejętności, osiągnięcia i doświadczenia.
Do tego dochodzi jeszcze list motywacyjny, czyli kolejny element,
jaki zawierać będzie skrawek naszej wiedzy i umiejętności.
Dopiero potem pozostaje oczekiwanie na to, czy pracodawca jest nami
zainteresowany – jak zadzwoni tu super, jak nie, to świat się nie
kończy, szukamy dalej w pocie czoła i walczymy. Jeśli jednak
zostaniemy na takową rozmowę zaproszeni, to wtedy dopiero zacznie
się ocena kompetencji...
...właściwa rozmowa ma potwierdzić
to, czy nasz potencjalny, przyszły szef dalej będzie nami
zainteresowany. Jeśli „na papierze” wyglądaliśmy super, to w
rzeczywistości też powinno tak być, chociaż tutaj nie ma żadnej
reguły. Jedni mogą się zupełnie „spalić”, inni zaś
potwierdzić swoje predyspozycje, sprawiając że ich ocena
kompetencji stanie się ostatnim etapem procesu
rekrutacyjnego, jaki zostanie zakończony sukcesem w postaci
zatrudnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz